Są chwile, kiedy człowiek zaczyna się zastanawiać, dlaczego inni nie traktują go z takim samym szacunkiem, jaki sam im okazuje.
Zawsze jest dostępny.
Pomaga, kiedy ktoś go o to poprosi.
Unika kłótni.
Szybko wybacza.
Akceptuje rzeczy, które tak naprawdę go ranią lub irytują.
I z czasem może wydarzyć się coś bolesnego: niektórzy ludzie zaczynają mylić jego dobroć z obowiązkiem.
Problem nie zawsze polega na tym, że jesteś dobrym człowiekiem.
Czasami problemem jest brak jasno określonych granic.
Bycie miłym nie oznacza pozwalania na wszystko
Bycie miłym to zaleta.
Słuchanie drugiej osoby, pomaganie jej, okazywanie względów i traktowanie innych z szacunkiem to zachowania, które mogą wzmacniać każdą relację.
Istnieje jednak ważna różnica między byciem miłym a pozwalaniem innym ludziom na ciągłe decydowanie o twoim czasie, emocjach i potrzebach.
Kiedy nigdy nie mówisz „nie”, niektórzy mogą przyzwyczaić się do tego, że zawsze słyszą od ciebie „tak”.
A kiedy w końcu próbujesz postawić granicę, mogą być zaskoczeni.
Nie musi to oznaczać, że zmieniłeś się na gorsze.
Oznacza to, że relacja potrzebuje nowych zasad wzajemnego szacunku.
Naucz się mówić „nie” bez poczucia winy
Jednym z najtrudniejszych słów dla wielu osób jest „nie”.
Nie mogę.
Nie chcę.
Nie uważam, że to jest w porządku.
Dziś nie mam czasu.
Wolę tego nie robić.
To proste zdania, ale dla osoby przyzwyczajonej do zadowalania innych mogą być niezwykle trudne.
Jednak powiedzenie „nie” na czyjąś prośbę nie oznacza odrzucenia tej osoby.
Możesz kogoś kochać, a jednocześnie odmówić zrobienia czegoś.
Możesz szanować członka rodziny i nie zgodzić się na narzucanie ci jego woli.
Możesz cenić przyjaźń i jednocześnie nie być dostępnym przez całą dobę.
Granica nie usuwa uczuć.
Określa, gdzie kończy się twoja odpowiedzialność.